HOME

GEORGE RECLOS

FRANK PANIS

FRANCESCO ZEZZA

PATRICIA SPINELLI

ARTICLES

FISH INDEX

PROFESSIONALS

PHOTO GALLERY

LINKS

BOOK REVIEW

AWARDS

MARINE TANK

DISCOVER MEDITERRANEAN

SIDE EFFECTS

HOBBYIST'S GALLERY

MACRO & NATURE PHOTOGRAPHY

DISASTERS WITH DAVE

MCH-DUTCH

MCH PO POLSKU

ARTYKUŁY

ΑΡΧΙΚΗ

ΑΡΘΡΑ

ΕΙΔΗ ΨΑΡΙΩΝ

ΕΠΑΓΓΕΛΜΑΤΙΕΣ

ΦΩΤΟΓΡΑΦΙΕΣ

ΣΥΝΔΕΣΜΟΙ

ΒΙΒΛΙΟΓΡΑΦΙΑ

ΒΡΑΒΕΙΑ

 

 


Lepiej więcej niż mniej, choć najlepiej wcale.

George J. Reclos

 Z języka angielskiego przełożył Krzysztof Kupren

Choroba ulubionych ryb to dla hobbysty zawsze bardzo niemiłe doświadczenie. Jak radzić sobie w takich sytuacjach, jaka ilość leku zdaje się być optymalna aby pomóc naszym pupilom i nie narazić ich na zbyt wielki stres? Czy leczyć wszystkie ryby, czy tylko te, u których objawy choroby są już widoczne?

Z jakiegoś powodu choroba pojawiła się lub nawet już rozprzestrzeniła się w naszych akwariach. Rozpocząć się to mogło od zainfekowania tylko jednej ryby, ale równie dobrze od masowego zarażenia. Otwieramy wówczas książki (zakładam, że mamy przynajmniej jedną pozycję o chorobach ryb), pytamy naszego sprzedawcę ze sklepu zoologicznego (który sprzeda nam mnóstwo supernowoczesnych lekarstw) lub wysyłamy mejla do naszego guru od chorób z prośbą o poradę. Odpowiedź najprawdopodobniej zawsze będzie taka sama, brzmi ona zwykle mniej więcej tak: Twoja ryba prawdopodobnie choruje na chorobę „x”, co oznacza, że powinieneś ją odizolować i leczyć środkiem „z”. Jak dotąd w porządku. Mamy przynajmniej jakąś odpowiedź. Następnym krokiem jest zastosowanie się do sugestii guru – odizolować rybę i leczyć ją odpowiednimi medykamentami.

Po pierwsze, w niektórych przypadkach odizolowanie ryby jest dyskusyjne. Jeśli zwierzę jest ciężko zainfekowane pasożytami zewnętrznymi, bardzo prawdopodobne, że pozostałe ryby są również zarażone lub że mikroorganizmy są obecne w wodzie. Logika podpowiada, że patogeny występowały w wodzie i w ten sposób doszło do zakażenia ryby – tak więc prawdopodobnie wciąż w niej jeszcze żyją. Inaczej sprawa się ma, gdy zainfekowana ryba została niedawno wprowadzona, bez uprzedniej kwarantanny – różnicę stanowi tylko to, że mikroorganizm nie był obecny wcześniej, przed pojawieniem się objawów, ale został wprowadzony przez nas. Rozsądne wydaje się więc założenie, że w tym przypadku wskazane jest leczenie całego zbiornika (chyba że posiadamy wiele akwariów, w których możemy leczyć każdą rybę z osobna). Terminu mikroorganizm używać będziemy w szerokim znaczeniu. Obejmować on będzie grzyby, bakterie, pierwotniaki i wirusy.

Niewiele można zaradzić w przypadku infekcji wirusowej. Wirusy to specyficzne twory, które znajdują się na granicy świata ożywionego i nieożywionego. Nie oddychają ani nie pobierają pokarmu. Zrozumiałe jest zatem, że żadne lekarstwo nie jest skuteczne w ich przypadku (nawet gdy atakują ludzi, z pewnymi tylko wyjątkami). Gdy mamy do czynienia z infekcją wirusową, możemy polegać jedynie na wysokiej sprawności systemu immunologicznego naszej ryby. Stanowi to kolejny, dobry powód do tego, byśmy utrzymywali nasze ryby w jak najlepszej formie, pamiętając, że zestresowane zwierzę jest bardziej podatne na infekcje. Jeśli już dojdzie do zakażenia, nasza ryba może zachowywać się leniwie, powstrzymywać się od jedzenia lub leżeć przez kilka dni na dnie, potem wszystko może wrócić do normy. Dla nas, hobbistów, nie ma możliwości odróżnienia infekcji wirusowej od wewnętrznego zakażenia bakteryjnego, dlatego też ten wywód miał w dużej mierze charakter teoretyczny. Tylko sekcja wykonana po śmierci przez specjalistę może wyjaśnić prawdziwą przyczynę zgonu. Powinniśmy wziąć to pod uwagę, jeśli posiadamy zbiornik pełen naprawdę drogich okazów. Pamiętając, że infekcja wirusowa zwykle się rozprzestrzenia, powinniśmy wykorzystać czas, w którym wirus będzie się namnażał. Oczywiście wszystko, co możemy wówczas zrobić to odizolować nasze ryby (każdą w oddzielnym zbiorniku) i mieć nadzieję, że zrobiliśmy to wystarczająco szybko. W takim przypadku powinniśmy obserwować objawy, próbując stwierdzić, jaka to choroba (profesjonalni hodowcy sięgają po książki, sprawdzają w Internecie lub szukają innej fachowej porady), i od razu użyć odpowiedniego lekarstwa. Oczywiście „odpowiednie” lekarstwo może wcale nie okazać się tym właściwym, ale tego nie wiemy z góry. Na zakończenie powiedzenie, do którego większość z nas się zwykle stosuje: „Jeśli sytuacja wygląda beznadziejnie, zrobienie czegokolwiek jest lepsze niż bezczynność”.

Załóżmy teraz, że właściwie zidentyfikowaliśmy chorobę i podajemy odpowiednie lekarstwo. Niech to będzie na przykład infekcja bakteryjna (może być grzybicowa lub wywołana przez pierwotniaki). Po pierwsze powinniśmy przeczytać, co jest napisane na ulotce informacyjnej lekarstwa. Nie została ona tam przecież umieszczona bez przyczyny. Powinniśmy się zapoznać się z jej treścią. Ten, kto ją tam umieścił, chciał, byśmy ją przeczytali, ponieważ ten kawałek papieru zawiera sporo bardzo przydatnych informacji. Tak więc nie powinniśmy żałować czasu na uważne jej przeczytanie. Zastosujmy się do wszystkich sugerowanych środków ostrożności i wykonajmy czynności wstępne. Upewnijmy się, że lekarstwo przeznaczone jest do leczenia choroby, którą właśnie próbujemy wyleczyć. Jeśli znajdziemy tam zdania zawierające fragmenty „może leczyć pewne przypadki” lub „wybiórczo skuteczny” występujące z nazwami chorób, powinniśmy z niego zrezygnować. Miejmy zawsze świadomość, że im działanie środka jest bardziej specyficzne, tym zwykle jest on skuteczniejszy. Większość lekarstw ma zazwyczaj przeciętną skuteczność na wiele różnych dolegliwości. Środki dezynfekcyjne (przeznaczone do stosowania na powierzchni lub do wyjaławiania narzędzi) mogą zawierać bardzo silne składniki aktywne potrafiące zabić wszystkie patogeny w kilka sekund. Ponieważ związki te mogą również w bardzo krótkim czasie zabić rybę (a nawet człowieka), nie mogą wchodzić w skład lekarstw. Tak więc jeśli preparat ma być stosowany u żywych organizmów, musi zawierać substancje działające na patogen, a jednocześnie niewyrządzające szkody leczonemu zwierzęciu. Wymaga to oczywiście znacznie bardziej wyspecjalizowanych produktów, które zmuszają nas do stworzenia pewnych warunków, aby mogły działać we właściwy sposób. By tak się stało, lek musi występować w koncentracji mieszczącej się w jego zakresie terapeutycznym.

Czym jest ten zakres? Jeśli szacujemy, że patogen zabijany jest przy stężeniu x, a dawka śmiertelna dla ryby wynosi 5x, zakres terapeutyczny tego lekarstwa mieści się pomiędzy tymi wartościami. Przekonany jestem, że to jasne i całkiem sensowne. Kluczową sprawą jest tutaj to, ażeby stężenia środków leczniczych wynosiły powyżej wartości x, a zdecydowanie poniżej 5x. Środki ostrożności zamieszczone na ulotce wewnątrz opakowania zawierają opis warunków, w których powinno się stosować lekarstwo. Jeśli jest tak zalecane, powinniśmy: bezzwłocznie usunąć węgiel aktywowany, zwiększyć napowietrzanie (chyba że zaleca się inaczej) i podwyższyć temperaturę. Jeśli się tego wymaga, nie dodawajmy uzdatniaczy wody usuwających chlor. Lepiej robić duże podmiany wody przed dodaniem lekarstwa (ażeby usunąć jak najwięcej niepożądanych związków). Szczególną uwagę należy zwrócić na tekst zapisany małą czcionką. W przypadku niektórych lekarstw powinno usunąć się środki eliminujące związki azotowe lub inne substancje. Niektóre lekarstwa mogą wpływać na parametry wody, więc czasem zachodzi potrzeba, by wodę przywracać do poprzedniego stanu. Zdarzyło się, że zostałem przykro zaskoczony, gdy użyłem tabletek natleniających, które w ciągu godziny obniżyły pH w moim zbiorniku z 8,4 do 7,0. Jeśli środek leczniczy jest wrażliwy na światło (np. tetracyklina), należy podczas leczenia wyłączyć lampy. Jeśli na nasze akwarium bezpośrednio lub pośrednio pada światło, przykryjmy je ręcznikiem lub kocem. Wykonajmy te zalecenia – jeśli tego nie zrobimy, okaże się, że nie osiągnęliśmy odpowiedniego stężenia lekarstwa, a to znaczy, że koncentracja środka leczniczego w wodzie jest niższa niż zalecana dla zabicia danych mikroorganizmów lub jego czas działania jest krótszy niż ten wymagany. W obu tych przypadkach mamy lub możemy mieć bardzo poważne kłopoty. Podobnie jest wówczas, gdy szacujemy objętość naszego zbiornika. Zamiast zgadywać, jak dużą objętość zajmują w skały, nie bieżmy ich wcale pod uwagę. Potraktujmy zbiornik jakby wypełniała go sama woda. W tym przypadku nastąpi korzystne przedawkowanie.

W niektórych przypadkach lekarstwo powinno być podawane dwa razy dziennie. Jeśli z pewnych powodów zapomnieliśmy to zrobić i przesunęliśmy tę czynność na następny dzień, niestety w tym przypadku ponownie nie osiągnęliśmy wymaganego stężenia. Cóż zatem? Przekonajmy się…

Powinniśmy  wziąć pod uwagę, że część chorób wywołują mikroorganizmy, których cykl życiowy trwa tydzień lub dłużej. W niektórych wypadkach są one wrażliwe tylko podczas trwania jednego stadium cyklu życiowego, a są odporne podczas innych (na przykład cysty czy przetrwalniki bakterii).

Prostym wnioskiem jest to, że aby usunąć czynnik chorobotwórczy, musimy utrzymywać w zbiorniku właściwą koncentrację leku przez dłuższy czas, niż trwa cykl drobnoustroju. W ten sposób obojętnie kiedy z przetrwalników uwolnią się formy pływające (wrażliwe) patogenu, natychmiast zostaną zabite. Kiedy łańcuch zostanie przerwany w tym miejscu, nie powstaną kolejne stadia z cystami i patogen zostanie usunięty. Jeśli zastosujemy podczas kuracji niższą dawkę niż zalecana, wszystkie formy infekcyjne, które zostały uaktywnione, zamkną cykl rozwojowy – zarażą nowe ryby i oczywiście powstaną nowe cysty, czyli stadia odporne na działanie leków. Powinniśmy pamiętać, że te procesy przebiegają szybko. Tak więc mimo iż przeprowadzimy leczenie, czynniki chorobotwórcze wciąż będą obecne w akwarium.

W przypadku grzybów i bakterii sytuacja jest poważniejsza. Po pierwsze w znacznej części są one organizmami jednokomórkowymi (jedna komórka = jeden organizm) i w większym stopniu to, czego dowiedzieliśmy się w szkole na temat pojedynczej komórki, możemy odnieść do nich bezpośrednio. W przypadku większości terapii, gdy są przeprowadzane właściwie, organizmy te zostają ZABITE (środki, które służą do tego nazywane są fungicydami i bakteriocydami), a nie tylko inaktywowane (działanie fungistatyczne lub bakteriostatyczne). Zawsze powinniśmy pamiętać, że naszym celem jest wyeliminowanie tych patogenów. Jeśli koncentracja środka leczniczego spadnie poniżej wartości wymaganej, działanie bakteriobójcze okaże się jedynie bakteriostatyczne. Napotykamy tu pewien problem. W niektórych przypadkach koncentracja może spaść do poziomu, w którym tylko wrażliwe lub osłabione bakterie zostaną zabite, a inne, te o większej odporności na lekarstwa, przeżyją i rozmnożą się, a będzie to początek długiej i bolesnej opowieści.

Bakterie (przy zapewnieniu im właściwych warunków) rozmnażają się z niesamowitą prędkością i ich populacja może bardzo szybko wzrosnąć do ogromnych rozmiarów. Tylko brak miejsca i niezbędnych do życia substancji może ten proces spowolnić. Komórki niektórych bakterii mogą dzielić się co 10 minut. Zróbmy sobie przerwę i wyobraźmy to sobie: w tym tempie pojedynczy mikroorganizm może wyprodukować w ciągu 24 godzin 4,7 × 1030 bakterii (to 47 i dwadzieścia dziewięć zer). A powinniśmy pamiętać, że początkowo tych pojedynczych komórek bakterii było znacznie więcej! Z pewnością większość z nich zginie, ale mamy już pewne wyobrażenie o skali problemu. Jednak to, co najgorsze, jest wciąż przed nami. Te bakterie nie pochodzą od tej, która zaraziła nasze ryby na początku, lecz z tych, które przetrwały niską koncentrację leku, w związku z tym są one odporne na użyte przez nas środki. Tak więc mamy teraz do czynienia z nową, odporniejszą populacją, w obrębie której część osobników może oprzeć się lekom nawet w normalnej (zalecanej) koncentracji. Spróbujmy to sobie wyobrazić!

Bakterie, podobnie jak nasze ryby i wszystkie inne żywe istoty, próbują zaadoptować się do warunków środowiskowych. Przewagą bakterii jest bardzo krótki cykl życiowy, który umożliwia ich genom szybkie rozprzestrzenianie się. W krótkim czasie powstaną duże populacje o nowych właściwościach. To dlatego bakterie, grzyby i wirusy trwają na naszej planecie od wielu miliardów lat. Mając takie zdolności, stanowią zagrożenie dla nas, ludzi. Obecnie cierpimy z powodu  niesamowitych możliwości adaptacji i transformacji tych mikroorganizmów. Jest to przyczyną tego, iż nie mamy antybiotyków, które zawsze działałyby na np. enterokoki. Mówi się, że ludzkość prowadzi z góry przegrany wyścig z patogenami. Jest to bezsporna prawda, ale możemy przymknąć na nią oko w naszych akwariach. Czy istnieje jakieś rozwiązanie tego problemu? Na szczęście tak – trzeba się do nich dobrać jak najszybciej.

Niestety łatwiej powiedzieć niż wykonać, chyba że rozumiemy, w czym rzecz i zastosujemy się do wskazówek zarysowanych w tym artykule. Szybkie pozbycie się patogenów wymaga dwóch warunków, które musimy spełnić. Po pierwsze upewnijmy się, czy koncentracja leku, który stosujemy, jest większa od zlecanej. Po drugie zadbajmy o to, by lek obecny był w wodzie tak długo, jak trzeba, a nawet trochę dłużej, by zabić wszystkie mikroorganizmy chorobotwórcze. Czasami możemy nie być pewni, jak wiele powinniśmy użyć danego lekarstwa i przez jaki okres. W tym przypadku należy rozpocząć od niewielkiego przedawkowania (20% wystarczy) i leczymy przez jeden dzień dłużej, niż się zaleca. Nigdy, ale to nigdy (co jest najczęściej powtarzanym błędem) nie przerywajmy terapii w połowie, ponieważ oznaki poprawy zdrowia znikną. Jeśli to się  nam przydarzy, dajemy wówczas mikroorganizmom szanse na zdobycie odporności. Nawet osłabione bakterie, pozbawione konkurencji pokarmowej (pozostałe zabiliśmy), mają szansę odżycia i namnażania się. Możemy być pewni, że będą bardzo szczęśliwe z tego nieoczekiwanego prezentu i natychmiast go wykorzystają.

Środkiem bardzo pomocnym w utrzymaniu zdrowia w naszego akwarium jest również sterylizacja promieniowaniem ultrafioletowym. Stosuje się tu te same zasady, co w przypadku lekarstw rozpuszczalnych w wodzie. Musimy dokonać jedynie małej zamiany. Słowo „koncentracja” zastępujemy terminem „intensywność UV”, a reszta zostaje taka sama. Lampy UV mogą zabić 99% mikroorganizmów, jeśli przepływ wody utrzymywany jest poniżej pewnej wartości (czas naświetlania) i jeśli lampa nie jest wyczerpana (oznacza to bowiem mniejsze natężenie czynnika). W tym przypadku również lepiej przedawkować. Dobrze użyć mocniejszej lampy niż ta, która gwarantuje 99% sterylizacji przy przepływie przez nasz filtr. Czyścimy lampę regularnie. Wymieniamy ją po 6-8 miesiącach. Używanie lampy po czasie gwarancji, jest tym samym, co używanie przeterminowanych lekarstw. Nie należy stosować jej przez cały czas, ale tylko wtedy, kiedy istnieje taka potrzeba. Pamiętajmy, że aby uśmiercić pierwotniaki, trzeba je poddać większemu napromieniowaniu.

Wszystkie te spostrzeżenia pochodzą z moich osobistych doświadczeń popartych wiedzą teoretyczną. Jestem pewien, że umożliwią one uratowanie wielu małych, pływających stworzeń. Kiedy leczę mocno zainfekowaną  rybę, przekraczam zalecane dawki (w ostrych, beznadziejnych przypadkach nawet o 1000%). Zawsze rozpoczynam od wysokiej porcji leku, a następnie trzymam rybę w niższych stężeniach (ale wciąż większych niż zalecane). Innym powodem, dla którego stosuję wyższe dawki, jest to, że w przypadku ryb z infekcją wewnętrzną, które nie przyjmują pokarmu, koncentracja środka leczniczego w wodzie nie odpowiada jego stężeniu w chorym organie. Jeśli ryba przyjmuje pokarm, wchłania on lekarstwo (podczas nasiąkania), które jest następnie uwalniane w ciele ryby. W tym przypadku terapia jest dużo skuteczniejsza i przedawkowanie o 20% jest w zupełności wystarczające. Jeśli ryba nie przyjmuje pokarmów, ilość lekarstwa, jaka dostaje się do jej ciała jest niewystarczająca. W tym przypadku trzeba zastosować dużą nadwyżkę środka leczniczego. Jeśli podejrzewam, że czynnik patogenny jest obecny także w wodzie, poddaję kwarantannie również cały zbiornik (tym razem w zalecanej koncentracji leku). Robię tak, ponieważ patogeny w zbiorniku są prawdopodobnie obecne w mniejszych ilościach i przez to mniej niebezpieczne. Potraktowanie ich zalecaną dawką zwykle wystarcza. Nie namawiam oczywiście do zbytniego przesadzania, radzę najpierw dobrze się zastanowić i dopiero potem odpowiednio działać.

Przyznaję się, że straciłem trochę ryb. Nie wiem, czy istnieje różnica między tym, że rybę zabije patogen, czy też dawka, której użyłem. W wielu przypadkach sytuacja rozwinęła się tak szybko, że nie było możliwości zrobienia czegokolwiek. Udało mi się uratować wiele okazów, jakby się mogło wydawać nieuleczalnie chorych na bloat. Ponieważ uratowanych ryb było (zdecydowanie) więcej niż tych utraconych, chciałbym, żeby moje rady komuś się przydały. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę jest to, by nie używać zbyt często tego samego lekarstwa. Lepiej, jeśli będziemy je zmieniać. Nawet jeśli mikroorganizmy uodporniły się na pierwsze lekarstwo (zwykle nie dochodzi do tego, jeśli zastosowano się do moich zaleceń), zostaną z dużym prawdopodobieństwem zabite przez drugi środek, który będzie dla nich nowy i dlatego w pełni skuteczny. Sprawdzajcie literaturę. W większości przypadków patogen wrażliwy jest  na więcej niż jeden antybiotyk, tak więc możemy go zastępować. Na przykład w przypadku choroby bloat zawsze zaczynam od minocykliny (oczywiście usuwam najpierw nierozpuszczalną zaróbkę) i po pierwszych dwóch dawkach (trzecia, jak podaje dr Loiselle, może być śmiertelna; wierzcie mu, tak zwykle jest) zmieniam na tetracyklinę w mniejszej dawce.

Prawie kompletnej wymiany wody (więcej niż 90%) należy dokonywać pomiędzy poszczególnymi dawkami. Próbujmy różnych antybiotyków, na które szczepy patogenów się nie uodporniają. Na przykład antybiotyk nitrofurantoina (klasyczna) ma bardzo wąskie spektrum działania, ale za to nie powoduje uodparniania się szczepów. Powinniśmy tak postępować w przypadku najnowszej generacji antybiotyków. Nowsze leki powinny być używane tylko wówczas, gdy stare zawodzą.

Na koniec jeszcze jedna rzecz, nazywana przeze mnie złotą regułą: Używajmy środków leczniczych nie za każdym razem, ale tylko wówczas, gdy naprawdę zachodzi taka potrzeba. Lekarstwa powinny być zadawane w ostateczności. Ojciec medycyny, Hipokrates, zwykł mówić, że „łatwiej zapobiegać niż leczyć”. To prawda. Znam wiele osób, które mają różnorakie lekarstwa w domach i które są gotowe użyć ich w akwarium już przy pierwszych objawach choroby. Zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że ich zbiorniki są wolne od leków przez więcej niż 40 dni w roku. Wszystko byłoby znacznie prostsze, gdyby ludzi ci dbali bardziej o jakość wody (jeśli filtr przestał działać tydzień temu, nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć, że w takiej sytuacji bardzo łatwo o chorobę), właściwy pokarm (żadnych rureczników czy karmienia żywymi rybami), gdyby obserwowali baczniej swoje ryby (usuwanie we właściwym czasie osobników wylęknionych lub ze zmianami skórnymi), wybrali na początku odpowiednie podłoże do akwarium (by uniknąć ranienia i stresowania ryb), a także gdyby spędzali więcej czasu na czytaniu fachowej literatury. Czasami system immunologiczny ryby reaguje właściwie i eliminuje czynnik chorobotwórczy. W tym przypadku mamy podwójną korzyść – nie musieliśmy stosować lekarstw i mamy rybę odporną na daną chorobę. Jeśli zauważymy na przykład jakieś krosty na skórze, obserwujmy je przez dzień. Jeśli zaczną się zmniejszać lub znikną, nie leczmy ich.

Jeśli chciałbym zawrzeć tę złotą regułę w trzech słowach, powiedziałbym: UŻYWAJMY LEKARSTW WSTRZEMIĘŹLIWIE! Dalej bawiąc się słowami, można by powiedzieć: „Lepiej więcej niż mniej, choć najlepiej wcale”.

Back ] Up ] Next ]

  Redakcja i tłumaczenie wersji polskiej TMH – Marzenna Kielan (mkielan@sm.pl)

Jeśli chciałby umieścić na swojej stronie link do naszej witryny użyj tej ścieżki: www.MalawiCichlidHomepage.com/images/mch.gif

Najlepiej oglądać w rozdzielczości 800 X 600 lub 1024 X 768

Site Search 

Contact us

       

Malawi Cichlid Homepage © 1999-2006. All rights reserved.